Tanie mięso psy jedzą - tak mówi znane porzekadło, z tym, że obecnie tanie mięso z przemysłowych hodowli je większość z nas, niejednokrotnie nawet nie zdając sobie sprawy z tego, w jakich warunkach ten smaczny kotlecik został uzyskany. Farmagedon. Rzeczywisty koszt taniego mięsa to książka, którą warto przeczytać, aby zyskać większą świadomość tego, ile tak naprawdę kosztuje to nasze tanie i zdrowe mięso.
Joanna Glogaza - "Slow life - zwolnij i zacznij żyć" - kolejna książka autorki bloga The Style Digger i moja o tej książce opinia - zapraszam do czytania!

Bieganie, jak każde hobby, ma cieszyć, dawać oddech, utrzymywać w dobrej formie i bawić, spełniać potrzebę samorealizacji, budować przekonanie o własnej wartości.
![]() |
| Grzegorz Rogóż - Bieganie dla początkujących i zaawansowanych - spora dawka rzeczowej wiedzy! |
Czy przydługi tytuł książki dobrze oddaje jej zawartość? I czy aby na pewno sięgając po "Dietę i Trening" Katarzyny Biłous zdrowo zbudujemy siłę i wytrzymałość? Ja tam nic nie wiem na pewno, ale tym, co wydaje mi się, że wiem dzielę się w recenzji tej książki.
![]() |
| Katarzyna Biłous - Dieta i Trening - jak to jest z tym budowaniem siły i wytrzymałości |
Książka o bieganiu skierowana do kobiet. Czegóż to ludzie nie wymyślą, można by powiedzieć. Po głębszym jednak namyśle i przeczytaniu tego poradnika, okazuje się, że książka o bieganiu dla kobiet, to wcale nie taki naciągany pomysł! Zwłaszcza, że "Bieganie. Kobieca strona mocy" jest całkiem różna od książek dotyczących biegania, które do tej pory recenzowaliśmy na blogu.
![]() |
| Bieganie. Kobieca strona mocy - wg mnie bardzo przydatny poradnik |
Przewodnik po bieganiu ultra autorstwa Hala Koernera i Adama W. Chase’a. Skok na kasę, czy może zbiór przydatnych porad, dla wszystkich którzy zamierzają biegać na dystansach dłuższych, niż maraton? Prezentujemy garść luźnych uwag na temat tej niewielkiej książeczki.
Do napisania recenzji tej niewielkiej książeczki zbierałem się od dłuższego już czasu. Zbierałem się, zbierałem i zebrać się nie mogłem. Nie wiem w sumie dlaczego. Może dlatego, że i specjalnie pisać nie ma o czym?![]() |
| Przewodnik po bieganiu ultra - kompozycja artystyczna ;) |
Chociaż tak sobie myślę, czy może z tego tytułu książki nie można by zrobić nazwy serii, pisząc go „Szczęśliwi biegają - ultra”. Jak już pewnie wszyscy się domyślili, tekst będzie o książce Magdaleny Ostrowskiej-Dołęgowskiej i Krzysztofa Dołęgowskiego - określających siebie tytułowym mianem szczęśliwców biegających ultra.
O czym jest ta książka? Teoretycznie i według tego co widnieje w tytule, o bieganiu oczywiście. Długim i trudnym bieganiu w terenie. Praktycznie - przynajmniej w moim odczuciu - jest to książka o życiu. O podejmowaniu pewnych wyborów, liczeniu się z ich konsekwencjami i świadomym postępowaniu tak, a nie inaczej. O tym, że mamy możliwość decydowania i gdy z niej korzystamy, robi się trudno, lecz za to interesująco. Wszystko, co napiszę poniżej o tej książce, to wyłącznie moje poglądy. Mój subiektywny zbiór wrażeń. Nie trzeba się z tym zgadzać. Nie trzeba tego lubić. Po prostu piszę, jak ja to widzę.
O czym jest ta książka? Teoretycznie i według tego co widnieje w tytule, o bieganiu oczywiście. Długim i trudnym bieganiu w terenie. Praktycznie - przynajmniej w moim odczuciu - jest to książka o życiu. O podejmowaniu pewnych wyborów, liczeniu się z ich konsekwencjami i świadomym postępowaniu tak, a nie inaczej. O tym, że mamy możliwość decydowania i gdy z niej korzystamy, robi się trudno, lecz za to interesująco. Wszystko, co napiszę poniżej o tej książce, to wyłącznie moje poglądy. Mój subiektywny zbiór wrażeń. Nie trzeba się z tym zgadzać. Nie trzeba tego lubić. Po prostu piszę, jak ja to widzę.
![]() |
| Szczęśliwi biegają ultra - yerba i dobra książka |
Przyznaję się bez bicia, że ostatnio moja obecność na blogu była ograniczona do minimum. Większość wpisów wyszła spod ręki Leona, który pracowicie i systematycznie „obrabia” blogowe poletko publikując nowe wpisy dwa razy w tygodniu, hojnie okraszając je zdjęciami, w dużej mierze własnego autorstwa. Mnie przypada rola fotografa jedynie wtedy gdy moja druga połowa bierze udział w zawodach biegowych. Jednakże jak wskazuje nazwa, jest to blog, który prowadzimy wspólnie, pora więc zabrać się do roboty i dokonać subiektywnego przeglądu najciekawszych lektur ostatniego kwartału.
![]() |
| Było o bieganiu, teraz trochę o czytaniu |
Antologia polskiego reportażu XX wieku pod redakcją Mariusza Szyczygła – tom I
Ostatnio nie bywałam zbyt często w miejscowej bibliotece. Spowodowane było to kompulsywnym czytaniem skandynawskich kryminałów w ilościach hurtowych na „kundlu”oraz śledzenia losów bohaterów „Gry o tron” i rozkminiania, kto jest moim ulubionym bohaterem i czy warto się do niego przywiązywać, bo i tak niechybnie wkrótce uda się na tamten świat no bo przecież „valar morghulis” - kto ogląda ten wie i pogodzony jest z nieuniknionym. Wreszcie jednak zasoby kindlowe skończyły się i zawitałam w progi miejscowej biblioteki gdzie znalazłam perełkę w postaci zbioru arcyciekawych reportaży.![]() |
Antologia polskiego reportażu XX wieku pod redakcją Mariusza Szyczygła – tom I
|
„Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła”
Wisława Szymborska
Dzisiejszy wpis rozpoczynam słowami poetki, którą bardzo cenię za skromność i elegancję, ogromną klasę, a przede wszystkim piękne wiersze, w których za pomocą oszczędnych środków potrafiła poruszyć czytelnika.
| Czytanie nie boli |
Muszę się Wam do czegoś przyznać – jestem nałogowym molem książkowym. Czasami dzielę się z Wami wrażeniami z przeczytanych lektur zamieszczając recenzje na blogu. Moja miłość do słowa pisanego rozpoczęła się we wczesnym dzieciństwie, kiedy uwielbiałam słuchać bajek i legend czytanych mi przez rodziców, trwała przez lata szkolne (pamiętam „Awanturę o Basię”schowaną na pawlaczu, która miała trafić w me ręce pod warunkiem, że opanuję tabliczkę mnożenia) i tak ta miłość trwa niczym niezmącona po dziś dzień.
Leon także nie gardzi słowem pisanym i tak wspólnie obrastamy kolejnymi książkami, zresztą przyznam, że zawsze marzyłam o tym by w moim własnym domu były zwierzęta i pokaźna biblioteczka. I co? Marzenia się spełniają – koty są, półki uginają się od książek nie poddając się zupełnie moim minimalistycznym zapędom porządkowania przestrzeni i usuwania z niej tego co zbędne. Zaprzyjaźniłam się też z czytnikiem, zwanym pieszczotliwie „kundelkiem”, który służy mi do pochłaniania jednorazowych czytadeł, takich do których już raczej nie będę wracać. Te książki, o których wiem, że będą jeszcze przez nas czytanie czy przeglądane kupujemy w wersji papierowej.
W pierwszym kwartale 2015r przeczytałam 20 książek + jedną kucharską, ale tę raczej przejrzałam. Poniżej zestawienie czterech najciekawszych
„Jadłonomia”
Książka kucharska, o której wspominał już Leon, więc nie będę się specjalnie na jej temat rozpisywać. Przepięknie wydawnictwo zawierające ponad 100 przepisów kuchni wegańskiej stanowi dla nas nowe źródło kuchennych inspiracji i umożliwia wprowadzenie nowości do naszej, jak na razie, wegetariańskiej kuchni. Polecam wszystkim weganom, wegetarianom, ale także mięsożercom aby mogli się przekonać, że kuchnia roślinna wcale nie jest nudna.| Gotowanie bez mięsa też może być ciekawe i smaczne |
„Sztuka szybszego biegania”
Po ponad 15 miesiącach takiego - nazwijmy to - zachowawczego biegania, postanowiłam wyjść ze strefy komfortu, przejść na wyższy poziom i zacząć biegać szybciej, szczególnie, że bardzo spodobały mi się biegi masowe i zamierzam w tym roku wziąć udział jeszcze w kilku. Ta książka to skarbnica wiedzy dla każdego biegacza. Dobitnie uzmysławia, iż bieganie to nie tylko ilość wybieganych kilometrów, ale również praca nad właściwą kadencją, oddechem, właściwe rozciąganie i nastawienie mentalne - podejście holistyczne. Korzystając z przerwy w bieganiu spowodowanej jakimś trudnym do zwalczenia wirusem pochłaniałam kolejne rozdziały wypełnione wiedzą biegową nie mogąc się doczekać, kiedy wreszcie wyruszę na swe biegowe ścieżki, by móc wypróbować wiedzę w praktyce. Minusem książki jest jej nieco chaotyczny styl, ale myślę, że to i tak ciekawa pozycja w biblioteczce każdego miłośnika biegania.„Mniej. Intymny portret zakupowy Polaków"
O książce Marty Sapały już od dawna głośno było w blogosferze, szczególnie wśród blogerów zajmujących się tematem minimalizmu, więc i ja się skusiłam i nie zawiodłam się. Eksperyment, w którym wzięło udział kilkanaście bardzo różnych polskich gospodarstw domowych polegał na dwunastomiesięcznym zakupowym poście. W tej grupie znaleźli się zarówno single, jaki i rodziny z kilkorgiem dzieci, samotna matka, rodzina przebywająca na emigracji w Islandii. W trakcie trwania eksperymentu uczestnicy starali się kupować tylko to, co naprawdę jest niezbędne do przeżycia, żadnych zachcianek, całkowity zakupowy detox.Gorąco polecam, książka nie tylko ukazuje życie współczesnych polskich rodzin, ale przedstawia również wiele ciekawych faktów dotyczących współczesnego konsumpcjonizmu, ekologii i polityki wielkich korporacji. Książka nie pozostawia obojętnym i skłania do refleksji nad własnymi wyborami zakupowymi. Autorka wykonała kawał dobrej roboty dodając ponad sto przypisów, które rozwijają i wyjaśniają zagadnienia poruszone w książce oraz są punktem wyjścia do pogłębiania wiedzy.
„Blackout”
Na deser czytadło, ale naprawdę świetne i wciągające praktycznie od pierwszej strony. W całej Europie następuje awaria sieci energetycznej, która pociąga za sobą katastrofalny łańcuch zdarzeń obrazowo opisany przez autora. Ostrzegam – nie rozpoczynajcie czytania, jeśli nie dysponujecie zapasem czasu. Jak się już zacznie, to trudno się od tej książki oderwać.Fikcja literacka, ale autor w przerażająco realistyczny sposób pokazuje jak krucha jest nasza egzystencja uzależniona w dużej mierze od regularnych dostaw prądu. Przyznam, że podczas ostatnich wichur szalejących nad Polską, gdy usłyszałam charakterystyczne piknięcie sygnalizujące wyłączenie się urządzeń elektrycznych, przeszedł mnie lekki dreszczyk emocji. Zaczęłam też wpadać na blogi poświęcone domowemu survivalowi ;)
Leon zauważył, że dobra forma fizyczna mogłaby być niezbędna, aby przetrwać, szczególnie wtedy gdy trzeba będzie przemierzać duże odległości piechotą w poszukiwaniu jedzenia. W ogóle tematyka załamania cywilizacji, fallout-ów, świata postapokaliptycznego oraz możliwości i celowości przetrwania w nim (jakikolwiek by nie był) to dość ciekawe dla Leona zagadnienia.
Blackout bardzo mocno pokazuje, na ile jesteśmy uzależnieni od dostaw energii elektrycznej. Spróbujcie wyobrazić sobie wasze domy, mieszkania, możliwości życia, po dwóch tygodniach bez prądu w całej Europie... Jesteśmy w olbrzymim stopniu zależni od wynalazków cywilizacji. Coraz więcej umiejętności posiadanych przez człowieka jest ściśle związanych z tej cywilizacji wytworami i od nich zależnych. Zabierzcie nam prąd, gaz, internet, samochody i telewizory, a okaże się, że nawet ogniska już nikt rozpalić nie potrafi, że o orientacji w terenie z mapą i kompasem nie wspomnę. Kiepska sprawa. A jeszcze nie tak dawno ludność bezproblemowo obywała się bez prądu... Tak więc tym "optymistycznym" akcentem kończę mój dzisiejszy wpis i idę pobiegać, aby być w formie, gdy nadejdzie armagedon. Biegajcie, bo wiecie - jak przyjdą zombie, to zjedzą tych wolniejszych ;)
Pozdrawiam Was serdecznie życząc wielu ciekawych lektur i owocnych treningów!
Skończył się marzec. Minęła Wielkanoc. Kolejny miesiąc przed nami. Dla porządku i podtrzymania tradycji słów kilka o naszych marcowych wyczynach sportowo-rekreacyjnych ;)
W marcu rozpoczęliśmy - szumnie to zabrzmi - sezon startowy 2015 ;) Matylda zdecydowała się wziąć udział w Drugiej Dziesiątce Wroactive organizowanej we Wrocławiu. Sama impreza bardzo przyjemna i dobrze zorganizowana. Pogoda trochę nie dopisała i było raczej chłodno - w końcu marzec. W każdym razie: śnieg nie padał, deszcz też nie. Matylda udział w biegu wzięła, swoje wybiegała i zadowoleni wróciliśmy do domu. Zadowolenie Matyldy było na tyle duże, że postanowiła, iż za rok ponownie weźmie udział w tym biegu. Tak po prawdzie, był to pierwszy samodzielny start Matyldy w biegu masowym. Biegła już co prawda w ubiegłym roku na 10km, lecz wtedy biegliśmy razem - ja w roli wsparcia ;) Tym razem biegła sama i poradziła sobie bardzo dobrze. Pierwsze koty za płoty!
Przy okazji, właśnie na tym biegu kupiłem nowe buty Asics Gel Zaraca 2. Stały sobie gdzieś tam na tym okrągłym stojaczku...
Bieg w Sobótce - super impreza! Gorąco polecamy wszystkim, którzy chcieliby pobiec półmaraton w pięknym otoczeniu i po urozmaiconej trasie. Trasa może i najłatwiejsza nie jest, jednak przebiegnięcie jej daje dużo radości i satysfakcji. Bardzo dobra organizacja, przyjemne miejsce i wyzwanie do pokonania - czegóż chcieć więcej?
Wiem, że o Sobótce pisałem już w dzienniku tygodniowym, lecz jeżeli coś jest dobre, to warto to chwalić. Zwłaszcza, że zorganizowanie tak dużej imprezy w malutkim miasteczku nie jest pewnie sprawą prostą. Klub Biegacza z Sobótki wydaje się jednak być instytucją na tyle prężną i zorganizowaną, że oprócz półmaratonu, w którym brałem udział, organizuje także bieg na 10km, Ślężański Bieg Młodzieżowy oraz - od zeszłego roku - imprezę dla lubiących górskie bieganie - Górski Półmaraton Ślężański. Nie powiem - ten górski półmaraton wydaje się być kuszący. Na razie jednak, nie jest to bieg na moje możliwości. Może kiedyś.
Druga Dziesiątka Wroactive
Przy okazji, właśnie na tym biegu kupiłem nowe buty Asics Gel Zaraca 2. Stały sobie gdzieś tam na tym okrągłym stojaczku...
Półmaraton Ślężański w Sobótce
Po bieganiu we Wrocławiu przyszedł czas na półmaraton w Sobótce. Do tej imprezy przygotowywałem się przez całą zimę i wreszcie 21 marca zajechaliśmy do Sobótki na 8. Półmaraton Ślężański. Tym razem dzień był piękny. Słońce, ciepło i radość! Myśleliśmy sobie, że być może to zapowiedź pięknych wiosennych Świąt Wielkanocnych. Jak już teraz wiadomo, był to tylko jednorazowy wybryk natury ;)Wiem, że o Sobótce pisałem już w dzienniku tygodniowym, lecz jeżeli coś jest dobre, to warto to chwalić. Zwłaszcza, że zorganizowanie tak dużej imprezy w malutkim miasteczku nie jest pewnie sprawą prostą. Klub Biegacza z Sobótki wydaje się jednak być instytucją na tyle prężną i zorganizowaną, że oprócz półmaratonu, w którym brałem udział, organizuje także bieg na 10km, Ślężański Bieg Młodzieżowy oraz - od zeszłego roku - imprezę dla lubiących górskie bieganie - Górski Półmaraton Ślężański. Nie powiem - ten górski półmaraton wydaje się być kuszący. Na razie jednak, nie jest to bieg na moje możliwości. Może kiedyś.
Marzec w cyferkach
Standardowo już wrzucamy nasze cyferki z marca:
Matylda - biegi
![]() |
| Marzec 2015 - biegi Matyldy |
Leon - biegi
![]() |
| Marzec 2015 - biegi Leona |
Rower - wspólnie
![]() |
| Marzec 2015 - rower |
Jako widać - w marcu mimo później niespecjalnie ciekawej pogody - trochę udało nam się pobiegać. W zasadzie każde z nas zrealizowało niemal wszystkie zaplanowane biegi. Gorzej było z rowerami. Wyjechaliśmy zaledwie dwa razy... Jesteśmy tym faktem bardzo niepocieszeni, ale uczciwie - inaczej się nie dało. W zasadzie na rowery możemy wybrać się jedynie w sobotę po południu i niedzielę. W marcu albo w niedzielę jechaliśmy na biegi, a przecież przed startem nie będziemy się dobijać na rowerach ;) albo - gdy mieliśmy wolne - nie było pogody.
| Początek kwietnia... |
Szkoda. Może kwiecień będzie bardziej łaskawy dla rowerów, chociaż początek miesiąca, bardziej jak na razie przypominał zimę, niż wiosnę. Miejmy nadzieję, że kiedyś wreszcie zrobi się cieplej i przestanie padać ten nieszczęsny deszcz ze śniegiem, krupy śniegowe i co tam jeszcze na początku kwietnia padało. Miejmy nadzieję, zwłaszcza że na początek maja zaplanowaliśmy sobie mały wyjazd na rowery właśnie i oby nie skończyło się tak jak z planowaną na Wielkanoc wycieczką, którą z powodu pogody i choroby Matyldy musieliśmy odwołać...
Tak to mniej więcej wyglądało u nas w marcu. Ze startów jesteśmy bardzo zadowoleni, z pogody trochę mniej, ale co zrobić... "taki mamy klimat".
















