Doczekaliśmy się wreszcie i pięknej pogody i uroczego miasteczka. Wybraliśmy się bowiem dzisiaj, ni mniej, ni więcej, tylko do Drohiczyna. Z Mielnika, czy Osłowa można do Drohiczyna dojechać ciekawym szlakiem "Bug Rajem dla Turysty".
W sumie to dzisiaj miał być tzw. dzień gospodarczy. Dla nas znaczy to mniej więcej tyle, że w tym dniu nie jeździmy na rowerach, tylko robimy jakąś wycieczkę samochodową, albo po prostu leżymy i odpoczywamy.
Głównym celem dzisiejszej wycieczki była powszechnie chyba znana stadnina koni w Janowie Podlaskim. Dobrze wypoczęci, po solidnym śniadaniu i z nadzieją wpatrując się w pięknie błękitne niebo, wyruszyliśmy w kierunku Mielnika, aby tam skorzystać z przeprawy promowej Mielnik - Zabuże i w ten sposób przedostać się na drugą stronę Bugu.
![]() |
Niestety, tym razem meteorolodzy stanęli na wysokości zadania i trafnie przewidzieli, jeżeli nie opady, to przynajmniej temperaturę, która w ciągu dnia wynosiła niewiele ponad 10 stopni. Co tu dużo gadać - było po prostu chłodno i wietrznie. Dobrze, że wzięliśmy ze sobą na ten wyjazd jakieś cieplejsze stroje rowerowe, bo w krótkich spodenkach byłoby nam zdecydowanie zbyt zimno.
Przepowiadali ten deszcz, przepowiadali, aż w końcu im się udało. Niedobrze. Po pięknym czwartku nadszedł trochę mniej piękny piątek.
Rowerowa majówka z powodu pogody się nie udała, rowerowej "czerwcówki" postanowiliśmy nie podarować, choćby miało żabami z nieba padać.
Czwarty dzień zaczęliśmy od tego, że skręciliśmy w niewłaściwą drogę. Po kolei jednak. Dzień wstał piękny i zapowiadał się na dość ciepły. Według prognoz miało być raczej słonecznie i bez deszczu. Zawsze to jakiś postęp w stosunku do kilku poprzednich chłodnych lub chłodnych i deszczowych dni.
![]() |
Dziś wycieczki leśne i terenowe. Na całej około 70-cio kilometrowej trasie tylko jedno miasteczko: Człuchów. Poza tym jeziora, lasy, pola - piękna przyroda.
![]() |
| Spokojne jezioro w Czernicy |
Pierwsza część relacji z rowerowej wyprawy szlakami Kaszubskiej Marszruty. Jeździliśmy w sierpniu 2016 i choć pogoda niespecjalnie dopisała, to i tak była to całkiem udana wyprawa.
Wreszcie, na koniec tygodnia, lipiec stał się lipcem. Od rana słońce i całkiem przyjemna temperatura. Zero deszczu, lekki powiew - znaczy się - wskakujemy na rowery.
Dziś w planie wycieczka do Narwiańskiego Parku Narodowego. Wyruszyliśmy wcześnie i w radosnych nastrojach, skierowaliśmy się do pierwszego punktu naszej podróży - wioski Kurowo, gdzie znajduje się siedziba NPN.
Po drodze kawa i coś do picia na stacji benzynowej przy drodze S8. Dlaczego tak? Po pierwsze dlatego, że odcinek Green Velo, którym dzisiaj jechaliśmy, biegnie równolegle z S8. Po drugie dlatego, że w tym rejonie przyjeżdżać przez wioskę, niekoniecznie oznacza: znaleźć w niej sklep. Była stacja - trzeba było korzystać. Zwłaszcza, że jak się później okazało, na pierwszy sklep trafiliśmy po jakichś dwóch godzinach jazdy.
Wracając do meritum. Siedziba NPN w Kurowie mieści się w uroczym dworku. Na terenie byłego parku dworskiego zlokalizowano ogródek dydaktyczny, jest wieża widokowa oraz kładka wśród bagien. Ładne miejsce, przyjemnie zorganizowane i przyjazne dla rowerzysty.
W siedzibie Parku kupiliśmy bilety i ruszyliśmy w dalszą drogę w kierunku kładki Waniewo - Śliwno. Kładka, to ścieżka przyrodnicza łącząca brzegi Narwi.
Największą atrakcją są przeprawy pontonowe przez koryta rzeczne. W połowie kładki, gdzie niegdyś była strażnica strzegąca przeprawy, obecnie stoi wieża widokowa.
Kładka Waniewo - Śliwno to po prostu piękne miejsce. Wokół morze traw i trzcin, w zależności od pory dnia i roku, widać i słychać różne gatunki ptaków. To chyba jedna z niewielu okazji, aby suchą stopą i bez żadnego wysiłku przyprawić się przez tak duże bagna i rozlewiska.
Z ostatniego pontonu zeszliśmy po drugiej stronie Narwi, w Śliwnie. Stąd pojechaliśmy na Kruszewo, gdzie chcieliśmy zobaczyć przyczółek zerwanego mostu łączącego kiedyś Kruszewo z Kurowem. Most wybudowano w 1903 roku, a zniszczono już w czasie I Wojny Światowej. Odbudowano go ponownie dopiero w 1928 roku, lecz już w 1939 kolejna wojna doprowadziła do jego ponownego zniszczenia. Z tego wszystkiego powstała legenda, że po jedenastu latach od powstania mostu świat pogrąża się w wojnie, a sam most ulega zniszczeniu. W związku z tym mostu do tej pory nie odbudowano. Tyle legenda.
Z zerwanego mostu w Kruszewie pozostał nam już tylko droga powrotna do Zajek. Wybraliśmy trasę przez Tykocin, żeby jeszcze raz zobaczyć to urocze miasteczko oraz trochę posiedzieć na ławce przy pomniku Stefana Czarnieckiego w promieniach lipcowego słońca, które niemal do końca dnia ładnie przygrzewało, sprawiając że w jego promieniach świat od razu stawał się radosny i kolorowy.
Tak oto dotarliśmy do kresu naszego krótkiego podróżowania po niewielkim fragmencie Podlasia. Piękne to tereny. Wartościowe przyrodniczo, ciche, spokojne i puste. Jak wszystkie niemal tego rodzaju miejsca, także i to ma swoje problemy z pracą choćby, a raczej jej brakiem. Z ucieczką młodych i wymieraniem wiosek. Z brakiem perspektyw, bo przecież wszyscy nie mogą prowadzić gospodarstw agroturystycznych…
Nie mamy na te problemy gotowych recept i rozwiązań. Zachęcamy jednak do odwiedzin tego pięknego regionu naszego Kraju, bo naprawdę warto. Miłośnicy przyrody, ciszy i ci, którzy niekoniecznie chcieliby wypoczywać na zatłoczonych bulwarach, na pewno nie będą Podlasiem rozczarowani!
![]() |
| I to jest pogoda na rowery! |
Dziś w planie wycieczka do Narwiańskiego Parku Narodowego. Wyruszyliśmy wcześnie i w radosnych nastrojach, skierowaliśmy się do pierwszego punktu naszej podróży - wioski Kurowo, gdzie znajduje się siedziba NPN.
Po drodze kawa i coś do picia na stacji benzynowej przy drodze S8. Dlaczego tak? Po pierwsze dlatego, że odcinek Green Velo, którym dzisiaj jechaliśmy, biegnie równolegle z S8. Po drugie dlatego, że w tym rejonie przyjeżdżać przez wioskę, niekoniecznie oznacza: znaleźć w niej sklep. Była stacja - trzeba było korzystać. Zwłaszcza, że jak się później okazało, na pierwszy sklep trafiliśmy po jakichś dwóch godzinach jazdy.
Wracając do meritum. Siedziba NPN w Kurowie mieści się w uroczym dworku. Na terenie byłego parku dworskiego zlokalizowano ogródek dydaktyczny, jest wieża widokowa oraz kładka wśród bagien. Ładne miejsce, przyjemnie zorganizowane i przyjazne dla rowerzysty.
![]() |
| Kurowo - siedziba Narwiańskiego Parku Narodowego |
![]() |
| Gdzieś na trasie |
Największą atrakcją są przeprawy pontonowe przez koryta rzeczne. W połowie kładki, gdzie niegdyś była strażnica strzegąca przeprawy, obecnie stoi wieża widokowa.
![]() |
| Gdzieś w połowie kładki Waniewo - Śliwno |
![]() |
| W oddali wieża widokowa na kładce |
Kładka Waniewo - Śliwno to po prostu piękne miejsce. Wokół morze traw i trzcin, w zależności od pory dnia i roku, widać i słychać różne gatunki ptaków. To chyba jedna z niewielu okazji, aby suchą stopą i bez żadnego wysiłku przyprawić się przez tak duże bagna i rozlewiska.
![]() |
| Przeprawy mini promami przez odnogi Narwi |
![]() |
| Przeprawy mini promami przez odnogi Narwi |
Z ostatniego pontonu zeszliśmy po drugiej stronie Narwi, w Śliwnie. Stąd pojechaliśmy na Kruszewo, gdzie chcieliśmy zobaczyć przyczółek zerwanego mostu łączącego kiedyś Kruszewo z Kurowem. Most wybudowano w 1903 roku, a zniszczono już w czasie I Wojny Światowej. Odbudowano go ponownie dopiero w 1928 roku, lecz już w 1939 kolejna wojna doprowadziła do jego ponownego zniszczenia. Z tego wszystkiego powstała legenda, że po jedenastu latach od powstania mostu świat pogrąża się w wojnie, a sam most ulega zniszczeniu. W związku z tym mostu do tej pory nie odbudowano. Tyle legenda.
![]() |
| Widok z przyczółka zerwanego mostu w Kruszewie |
![]() |
| Gdzieś na trasie |
Tak oto dotarliśmy do kresu naszego krótkiego podróżowania po niewielkim fragmencie Podlasia. Piękne to tereny. Wartościowe przyrodniczo, ciche, spokojne i puste. Jak wszystkie niemal tego rodzaju miejsca, także i to ma swoje problemy z pracą choćby, a raczej jej brakiem. Z ucieczką młodych i wymieraniem wiosek. Z brakiem perspektyw, bo przecież wszyscy nie mogą prowadzić gospodarstw agroturystycznych…
![]() |
| Jedna z wielu polnych kapliczek |
Nie mamy na te problemy gotowych recept i rozwiązań. Zachęcamy jednak do odwiedzin tego pięknego regionu naszego Kraju, bo naprawdę warto. Miłośnicy przyrody, ciszy i ci, którzy niekoniecznie chcieliby wypoczywać na zatłoczonych bulwarach, na pewno nie będą Podlasiem rozczarowani!
Zobacz także:
![]() |
| Podlasie - wiejskie klimaty |
Podobno dzisiaj w całej Polsce pogoda zupełnie nie wakacyjna. U nas też od rana pada deszcz. Na szczęście dzisiaj nasz zwyczajowy dzień gospodarczy. Odpoczynek od rowerów, jakieś małe pranie oraz wycieczka samochodowa po trochę dalszej okolicy.
![]() |
| Na rynku w Tykocinie - Kościół pw. Trójcy Świętej |
Drugi dzień na Podlasiu. Od rana leje. Po prostu i zwyczajnie leje, jak z cebra. Dobra wiadomość jest taka, że według prognozy, około południa powinno przestać. Jest nadzieja na jakąś rowerową eskapadę.
![]() |
| Takie widoki przy Carskiej Drodze |
Ostatnia już część relacji z naszej tegorocznej wycieczki rowerowej po okolicach Sandomierza i terenach trochę bardziej odległych. Zapraszamy do czytania!
![]() |
| Elektrownia Połaniec |
Drugi dzień naszej wycieczki. Tym razem wybraliśmy się wreszcie do Baranowa Sandomierskiego oraz do Ujazdu. Zapraszamy do drugiej części relacji z wyjazdu.
![]() |
| Przerwa na podziwianie widoków |
Tym razem wybraliśmy się na wycieczkę rowerową w okolice Sandomierza, Tarnobrzega i Baranowa Sandomierskiego. Czy warto się w te rejony wybrać na rowerach? Zapraszamy do pierwszej części relacji z wyjazdu.
Jak śpiewał Jacek Kaczmarski: “Długośmy na ten dzień czekali, z nadzieją niecierpliwą w duszy…” aż wreszcie pewnego dnia nadszedł czas na rowerową wyprawę do Sandomierza i nie tylko.![]() |
| Sandomierz |
Wydaje się, że dopiero co ruszaliśmy na wyprawę do Kazimierza, a tymczasem mamy już kolejny maj i znowu wsiadamy na rowery, żeby zwiedzić kolejny kawałek naszego kraju.
Tym razem wybraliśmy się do Doliny Baryczy. Obszar ten to unikalne dzieło człowieka i przyrody. W ekosystemie doliny występuje około 250 gatunków ptaków. Dolina Baryczy to jeden z najcenniejszych w naszym kraju obszarów europejskiej sieci Natura 2000. Rejon jest jeszcze stosunkowo mało znany turystycznie.
Na ptactwie jakoś szczególnie się nie znamy, nie mamy jednak nic przeciwko urokliwym wycieczkom w otoczeniu pięknej przyrody. W ogóle lubimy raczej miejsca ciche i spokojne, stąd właśnie taki, a nie inny cel naszej tegorocznej majówkowej wyprawy rowerowej.
Tym razem wybraliśmy się do Doliny Baryczy. Obszar ten to unikalne dzieło człowieka i przyrody. W ekosystemie doliny występuje około 250 gatunków ptaków. Dolina Baryczy to jeden z najcenniejszych w naszym kraju obszarów europejskiej sieci Natura 2000. Rejon jest jeszcze stosunkowo mało znany turystycznie.
![]() |
| Rowerem po Dolinie Baryczy |
Na ptactwie jakoś szczególnie się nie znamy, nie mamy jednak nic przeciwko urokliwym wycieczkom w otoczeniu pięknej przyrody. W ogóle lubimy raczej miejsca ciche i spokojne, stąd właśnie taki, a nie inny cel naszej tegorocznej majówkowej wyprawy rowerowej.




























