Nasz ostatni dzień w Mniszkowie. Jutro wracamy do domu, a od poniedziałku powrót do codzienności. Póki co jeszcze odpoczywamy. Teraz akurat pasywnie. Po rowerze, wędrówce i dzisiaj ponownie małej wycieczce rowerowej nadeszła pora na leżenie bykiem. Matylda popija miejscowe piwo, ja mam herbatkę, za oknami przyświeca słonko i ta cisza dokoła. Nie słychać niczego poza śpiewem ptaków i szumem wiatru, aż w uszach dźwięczy. Może jeszcze przed wieczorem wybierzemy się na pobliską łąkę na jakieś zdjęcia zachodu słońca, o ile oczywiście pogoda dopisze.
Gdzież to nas dzisiaj nogi poniosły? Zupełnie niedaleko, trochę przełajowo i z pięknymi widokami po drodze, oglądaliśmy Kolorowe Jeziorka. Kolorowe Jeziorka to po prostu kolorowe jeziorka. Małe zbiorniki wodne z wodą o różnych kolorach. Zabarwienie wody w jeziorkach związane jest ze składem chemicznym ścian i dna wyrobisk pozostałych po działającej tu w XVIII wieku kopalni pirytu. Gdy kopalnia przestała istnieć, woda wypełniła pokopalniane wyrobiska i tak powstały kolorowe jeziorka.


