Oto obiecana foto relacja z naszego zwiedzania Ostrowa Lednickiego i Małego Skansenu. Tytułem wstępu tak mi się przypomniało, że kiedyś - nie wiem czy teraz także - w ramach wycieczek w szkole podstawowej, często odwiedzało się miejsca takie jak Gniezno, czy Ostrów Lednicki właśnie. Jak pisałem w relacji z Biegu Lechitów, mimo tego, że chodziłem do szkoły podstawowej za czasów poprzedniego ustroju, to jakoś tak się złożyło, że nigdy ani w Gnieźnie, ani tym bardziej na Lednicy, nie byłem. Tak jakoś wyszło. Wycieczki były, ale Gniezno się nie trafiło. Aż wstyd się przyznać. Później tak jakoś się życie potoczyło, że nigdy nie było okazji, aby zawitać w te rejony. Lata mijały, a ja - mimo, że interesuję się historią - nigdy jakoś nie zawitałem do tego, ważnego dla powstania naszego Państwa miejsca.
Dopiero teraz, przy okazji uczestnictwa w biegu, nadarzyła się okazja, aby te karygodne braki nadrobić. Pogoda dopisywała, humory i chęci także, dlatego po biegu - nie zwlekając - zapakowaliśmy się w samochód i wyruszyliśmy zwiedzać to historyczne miejsce.
Dopiero teraz, przy okazji uczestnictwa w biegu, nadarzyła się okazja, aby te karygodne braki nadrobić. Pogoda dopisywała, humory i chęci także, dlatego po biegu - nie zwlekając - zapakowaliśmy się w samochód i wyruszyliśmy zwiedzać to historyczne miejsce.

