Dzień trzeci: temperatura rośnie, lecz co to dla nas...
Tego dnia nie byliśmy pewni dokąd pojedziemy. Znaczy się plan był, lecz nie mieliśmy pewności co do naszych możliwości jego realizacji.
![]() |
| Gdzieś na drodze do Paczkowa |
Oj, dały nam dzisiaj te kilometry popalić. Upał zrobił się naprawdę duży i od 13 do 17 najlepiej byłoby w ogóle nie wychodzić z cienia. Cóż, my wyszliśmy i na szczęście jakoś daliśmy radę po tych wzgórzach jeździć, a dodatkowo dorobiliśmy się "wspaniałej" opalenizny rowerowej. Co prawda chwilami miałem poważne rozterki, czy aby dobrze robimy, jadąc w takim upale, ale sporadycznie mijani turyści rowerowi jakoś mnie uspokajali, no bo skoro oni jadą, to i my możemy ;)
Zacznijmy jednakże od początku. Kamieniec to małe miasteczko z dużym pałacem Hohenzollernów - Marianny Orańskiej z XIX wieku. Pałac zbudowany jest w stylu neogotyckim i przyznać trzeba, że prezentuje się naprawdę okazale. Obecnie jest sukcesywnie remontowany i przywracany do dawnej świetności. Trochę ciężko było zrobić ciekawe zdjęcia, ponieważ pałac ogrodzony jest jakimiś siatkami, gdzieniegdzie leżą blachy itp "atrakcje". W części pałacu znajduje się hotel. Wokół rozciąga się ładny, duży park.



