Bornholm - dzień pierwszy: przyjazd

Płynęliśmy z Kołobrzegu katamaranem Jantar. Podczas rejsu trochę bujało, ale raczej chyba w normie. Chociaż niektórzy musieli bliżej zaprzyjaźnić się z foliowymi woreczkami. Nas na szczęście choroba morska nie dopadła i spędziliśmy rejs na odsypianiu podróży, a jednym okiem oglądaliśmy pokazywane filmy. Nie było źle. Pewnie że Jantar to bardzo mała jednostka, ale jak na razie jakoś daję radę na ten Bornholm pływać, a poza tym bilet nie kosztuje majątku.
Od razu po przyjściu do Nexo zapakowaliśmy sakwy na rowery i pojechaliśmy rowerową obwodnicą wyspy do Hasle, gdzie śpimy. Wyszło wszystkiego jakieś 50 km, ale całą drogę mieliśmy bardzo silny wiatr w twarz i było naprawdę ciężko. Jakoś jednak dojechaliśmy.
![]() |
Z Nexo do Hasle |
Niebawem do spania żeby do jutra nieco odpocząć i rozpoczynamy zwiedzanie wyspy.
Wpisy i zdjęcia na razie będą z komórki, tak więc od razu przepraszamy za jakość i błędy.
Płyniemy

Płyną i rowerki

Płyną i bagaże

Plyniemy dalej

Dopłynęlim do Nexo

W Nexo


W drodze do Hasle

Niepilnowane kramy, w których kupujemy wrzucając napisana na towarze kwotę do metalowej kasetki. Dopóki sam takiego straganu nie zobaczyłem, nie mogłem uwierzyć, że istnieją.

Ścieżka rowerowa
