CO NOWEGO?
Wczytywanie...
Gorce - wycieczka na Turbacz

Smutno mi trochę i nie wiem, co by tu na początek napisać. Nie, żeby aż tak źle było z Gorcami, z Matyldą, ze mną lub z bieganiem, chociaż co do biegania, to się jeszcze okaże, lecz nie czas teraz o tym.


Kajakowy spływ Podlaskim Przełomem Bugu

Buuu, to już ostatni dzień naszego pobytu na Podlasiu. Objeździliśmy, to co planowaliśmy, trochę kilometrów udało się nakręcić, zobaczyliśmy sporo pięknych miejsc. Na finał natomiast zaplanowaliśmy sobie coś zupełnie niezwiązanego z rowerem. Postanowiliśmy wynająć kajak i zrobić mały spływ Podlaskim Przełomem Bugu.
Drohiczyn

Doczekaliśmy się wreszcie i pięknej pogody i uroczego miasteczka. Wybraliśmy się bowiem dzisiaj, ni mniej, ni więcej, tylko do Drohiczyna. Z Mielnika, czy Osłowa można do Drohiczyna dojechać ciekawym szlakiem "Bug Rajem dla Turysty".
Mglisty poranek na Podlaskim odcinku Green Velo

W sumie to dzisiaj miał być tzw. dzień gospodarczy. Dla nas znaczy to mniej więcej tyle, że w tym dniu nie jeździmy na rowerach, tylko robimy jakąś wycieczkę samochodową, albo po prostu leżymy i odpoczywamy.

Przeprawa promowa - Zabuże - Mielnik

Głównym celem dzisiejszej wycieczki była powszechnie chyba znana stadnina koni w Janowie Podlaskim. Dobrze wypoczęci, po solidnym śniadaniu i z nadzieją wpatrując się w pięknie błękitne niebo, wyruszyliśmy w kierunku Mielnika, aby tam skorzystać z przeprawy promowej Mielnik - Zabuże i w ten sposób przedostać się na drugą stronę Bugu.
Podlasie na rowerze - widok na Bug z Góry Zamkowej w Mielniku

Wróciliśmy z rowerami na Podlasie. W tym roku Przełom Bugu i kolejny odcinek ulubionego przez nas Wschodniego Szlaku Rowerowego Green Velo.
29. Sudecka Setka 2017

Rok temu były 72 kilometry. W tym roku był plan i ambicje na przebiegnięcie całej setki. Co z tego wyszło i czy w ogóle się udało? Zapraszamy na relację z Sudeckiej Setki 2017.

Wolimierz

Niestety, tym razem meteorolodzy stanęli na wysokości zadania i trafnie przewidzieli, jeżeli nie opady, to przynajmniej temperaturę, która w ciągu dnia wynosiła niewiele ponad 10 stopni. Co tu dużo gadać - było po prostu chłodno i wietrznie. Dobrze, że wzięliśmy ze sobą na ten wyjazd jakieś cieplejsze stroje rowerowe, bo w krótkich spodenkach byłoby nam zdecydowanie zbyt zimno.

Zamek Frydlant

Przepowiadali ten deszcz, przepowiadali, aż w końcu im się udało. Niedobrze. Po pięknym czwartku nadszedł trochę mniej piękny piątek.

Hala Izerska

Rowerowa majówka z powodu pogody się nie udała, rowerowej "czerwcówki" postanowiliśmy nie podarować, choćby miało żabami z nieba padać. 



Od moje ostatniego wpisu z rzeczami godnymi polecenia minęło już kilka miesięcy, a w międzyczasie zakupiłam kilka przedmiotów, o których chciałabym Wam napisać parę słów. Tym razem jest to kilka drobiazgów do domu. Nadal kiedy tylko to możliwe praktykuję patriotyzm gospodarczy i staram się kupować jak najwięcej rzeczy rodzimej produkcji. Swoją drogą to niesamowite ile powstaje polskich firm robiących piękne i dobre jakościowo rzeczy - meble, poduchy, plakaty, pledy. Oryginalny design, naturalne materiały i świetna jakość sprawia, że zakupy robi się z przyjemnością i poczuciem, że kupujemy rzeczy, które będą nam służyć kilka dobrych lat.


Las we mgle

Pierwszą z nowości jest plakat "Las we mgle" zakupiony w sklepie internetowym Made for Home. Ilość naprawdę świetnych plakatów dostępnych w sklepach internetowych przyprawia o zawrót głowy, myślę, że każdy jest w stanie znaleźć coś ciekawego dla siebie i niewielkim kosztem wprowadzić efektowne zmiany w pomieszczeniu. Ja tym razem postawiłam na motyw natury, korony drzew skąpane we mgle, przypominają mi miłe chwile spędzone na leśnych ścieżkach.

Las we mgle


Wełniany pled

Wełniany pled również kupiony przez internet w moyha.com Niestety w tym roku wiosna kazała nam bardzo długo na siebie czekać nie szczędząc nam szarych i deszczowych dni, aby umilić sobie przedłużające oczekiwanie na ciepłe dni zakupiłam ten przyjemny pled. Produkty polskiej firmy Mocha wypatrzyłam na Instagramie i bardzo mi się spodobały - poduszki i pledy i narzuty w oszczędnej palecie barw, wykonane z naturalnych tkanin w minimalistycznym stylu. Korzystając z wyprzedaży zaopatrzyłam się w ten śliczny szary wełniany model w warkocze i nie żałuję zakupu - bardzo ładnie się prezentuje, jest miękki i wykonany z przyjemniej w dotyku, niegryzącej wełny. Nasz kocur też bardzo go lubi i natychmiast wskakuje na kolana, gdy tylko zauważy, że się nim okryłam.

Wełniany pled moyha
Wełniany pled moyha



Poduszka supełkowa

Supełkowa poduszka ze sklepu Woodnwool - kolejna polska firma i kolejny satysfakcjonujący zakup. Solidne wykonanie, ręczna robota, poduszka przyjemna w użytkowaniu i efektownie prezentuje się na kanapie, szczególnie, że jest jedyną ozdobą naszej kanapy, jako że nie lubię nadmiaru tekstyliów. Wolę mieć jedną porządną rzecz, niż dziesiątki kiepskiej jakości poduszeczek z Pepco.

Poduszka supełkowa
Poduszka supełkowa

Poduszka supełkowa
Poduszka supełkowa

Ręczny młynek do kawy

Po zakupie kawiarki, o której pisałam tutaj przyszedł czas na kolejny stopień zaawansowania w parzeniu kawy idealnej i tak oto w naszej kuchni zagościł ręczny młynek do kawy. Po przeczytaniu wielu opinii w internecie wybór padł na japoński młynek ceramiczny Hario MM2 i jest to jedyny zagraniczny produkt w tym zestawieniu. Rzeczywiście trzeba przyznać, że kawa, ze świeżo zmielonych ziaren smakuje wyśmienicie. Kawa mielona w młynku żarnowym i zaparzana w kawiarce to taki nasz weekendowy rytuał - właściwie tylko wtedy mamy czas na niespieszne przygotowanie kawy i delektowanie się aromatycznym espresso. W dni powszednie parzymy kawę w zwykłym French pressie z kawy mielonej, bo nienie dysponujemy niestety taką ilością czasu aby celebrować parzenie kawy w rytmie slow. Młynek jest wykonany solidnie z wysokiej jakości materiałów, podoba mi się też jego wygląd w stylu retro. Przypomina mi czasy dzieciństwa i wakacje spędzane u dziadków, u których w kuchni stał bardzo podobny drewniany egzemplarz.

Ręczny młynek do kawy
Ręczny młynek do kawy


Lniany worek na chleb

Kolejny krok na drodze do bardziej ekologicznego stylu życia i ograniczania ilości śmieci, w szczególności torebek foliowych. Teraz do ulubionej piekarni wędruję z własnym gustownym woreczkiem na chleb. Trzeba tylko wykazać nie lada refleksem, aby powstrzymać panią ekspedientkę przed błyskawicznym zapakowaniem bochenka ulubionego razowca w torebkę foliową. Chleb przechowywany w lnianym woreczku zdecydowanie dłużej zachowuje swieżość. Oprócz worka kupiłam również lniane ręczniki kuchenne, a ponieważ realizacja zamówienia nieco się przedłużyła, w ramach małej rekompensaty otrzymałam również urocze lniane woreczki z lawendą. Uwielbiam len, cieszę się, że obecnie przeżywa on swój renesans, a w przyszłości chciałabym kupić komplet lnianej pościeli.
Różnego rodzaju lniane worki i inne akcesoria znajdziecie w sklepie internetowym aleworek.pl

Lniany woreczek na chleb
Lniany woreczek na chleb

Lniany woreczek na chleb
Lniany woreczek na chleb


Obecnie testuję kilka nowych naturalnych kosmetyków i wkrótce podzielę się z Wami moimi spostrzeżeniami na ich temat w poście z cyklu Minimalizm w kosmetyczce.
Merrell Bare Access 4 - recenzja

Od jakiegoś już czasu ciekawiła mnie idea "biegania naturalnego". Nie to, żebym od razu bardzo pragnął biegać na boso, czy w jakichś minimalistycznych sandałkach. Myślałem sobie raczej, że skoro w sumie - jeszcze za moich dziecięcych i młodzieńczych lat - w szkole biegaliśmy w wytworach rodzimego Stomilu i jakoś nikomu z tego powodu większa krzywda się nie działa, to dlaczego teraz nagle potrzebujemy jakichś super pianek, systemów i innych kosmicznych wynalazków? Czy aby cały ten piankowy przemysł nie funkcjonuje po to li tylko, by niepotrzebnie wyciągać od nas pieniądze?